Posty

O położnych słów kilka...

Obraz
Mama z Tatą musieli pojechać do domu na noc. Będę za nimi tęsknił do jutra. Ale nie martwię się, bo zostają ze mną wspaniałe Ciocie. Na początku, kiedy mieszkałem w pudełku, opiekowały się i zaglądały do mnie bardzo często. Teraz jestem w łóżeczku i oddycham sam, a Ciocie z Pośredniej lubią mnie nosić. Często mnie przytulają, żebym nie płakał. Jedna Ciocia jest wyjątkowa. Nawet nie zauważyłem, kiedy Mama weszła na oddział.  Oj tak... Staś bardzo polubił Ciocie z Polnej. My też. I Ciocie chyba polubiły Stasia. Wiele razy kiedy przychodziłam na Opiekę Pośrednią, Wojownik siedział u jakiejś Cioci na kolanach lub rozmawiał z nimi.  Na każdym oddziale Ciocie się zmieniały, ale wszędzie Staś miał niesamowitą opiekę. Zawsze był czysty, nakarmiony i przebrany. Wiem, że gdy mnie przy nim nie było, nie miał krzywdy. Gdybym mogła jeszcze raz podziękować tym Panią za to, jak wyprowadziły na prosto naszego Syna... I zrobię to. W dobie koronawirusa nie możemy odwiedzić neonatologii na Polne...

Wspomnienia uderzają znienacka.

Obraz
Dzień jak co dzień. Siedzę u mamy na kolanach, piję mleko, w tle coś w telewizji. Nagle ona sztywnieje i jej oczy robią się wilgotne. Po chwili widzę łezki na jej policzkach. Więc robię co potrafię, żeby przestała. Patrzę na nią i się uśmiecham... Tak, dzień jak każdy inny. Pora karmienia. Daję Stasiowi pić w salonie, w telewizji leci paradokument "Szpital". Nagle podnoszę głowę i patrzę na ekran. Dziecko pod respiratorem. Inkubator. Zrozpaczona matka, która nie wie, co będzie z jej dzieckiem. Ojciec, który próbuje ją pocieszyć.  I czuję się jakby mnie ktoś kopnął w brzuch. Wszystko wraca. Strach, obawy, inkubator i kabelki. Czuję to wszystko i nie mogę oderwać wzroku od ekranu telewizora i inkubatora. Słyszę wkoło siebie pikanie alarmów i głos Pani Doktor W. "Stan jest ciężki. Musimy być dobrej myśli, ale przygotowani na wszystko."  I nagle słyszę cmoknięcie na moich kolanach. To Staś domaga się butelki. Patrzy na mnie tymi swoimi wielkimi, niebieskimi oczami i pos...

Przeprowadzki.

Obraz
Halo? Gdzie jedziemy? Mój domek na kółkach znowu gdzieś się przemieszcza. Co to za dźwięki? To dzieci tak głośno płaczą? Nie podoba mi się. Opieka Ciągła? Nie kumam. Mama z Tatą chyba chcieli żebym tu przyjechał, ale miałem dostać łóżko... Nic nie rozumiem.  O to to! Dostałem łóżeczko. Teraz widzę świat dookoła, a rodzice mogą mnie częściej przytulać. No i to mi się podoba! Oj trochę było tych przeprowadzek. Na początek Oddział Intensywnej Terapii Noworodka, sektor D. Tak zwany duży OION (sektory A, B, C, D). To tam Wojownik spędził najwięcej czasu. Tam najbardziej też się "zakumplowaliśmy" z K. z położnymi. Czuliśmy się na D jak u siebie. Chociaż mimo wszystko czekaliśmy na wyjazd na Ciągłą. Stało się to pierwszego "męskiego" dnia w szpitalu. K. pojechał sam. No i okazało się, że Staś jest już na tyle w dobrym stanie, że wraz z inkubatorem jedzie na Ciągłą. Jakże ubolewałam, że mnie przy tym nie będzie! Jednocześnie czułam radość (bo to krok milowy w przód) i przer...

Z Tatą najlepiej.

Obraz
Otaczają mnie same kobiety... Aby jest chyba dwóch Panów doktorów, którzy czasami mnie odwiedzają, chociaż nie zawsze są to miłe odwiedziny... Ale jest jeden taki gość, na którego widok zawsze się cieszę. Tata. Od razu wiedziałem, że to on. Już wtedy, kiedy przyszedł pierwszy raz niedługo po tym jak się urodziłem. I wiem, że będziemy przyjaciółmi na całe życie. Wspaniały facet! Jest jakaś niesamowita więź, która powstała między Wojownikiem i jego Tatą. Większość "pierwszych razów" Staś osiągał przy Nim. Jak już pisałam, pierwszy raz otworzył oczy, kiedy to K. był na oddziale. On pierwszy trzymał Staśka na rękach przy ważeniu. Jako pierwszy miał kangurować, ale sam zdecydował, żeby jednak zawołać mnie. Pierwszy raz, kiedy pojechał sam do szpitala, a ja zostałam w domu żeby odpocząć, Stasia przeprowadzili z OITN na Opiekę Ciągłą. Ale jest jeden taki epizod, który idealnie odzwierciedla to, co istnieje między Chłopakami... Staś miał założoną maseczkę już od kilku godzin. K. jech...

Z Tobą chcę oglądać świat.

Obraz
Jak się urodziłem, moje oczy były zaklejone a jeszcze mi coś na nie założyli. Minęło trochę czasu, zanim je otworzyłem. Pierwszą osobą na którą spojrzałem, był Tata. Fajny gość. Spojrzałem na Niego, a on wyglądał, jakby przeżył szok. Siema Tatku! Tak, to ja, Staś. Patrzę. Widzę. Choć niezbyt dobrze... Oczy są problemem u wielu wcześniaków. Stasia niestety ten problem nie ominął. Najpierw zrośnięte szpary powiekowe. Później długo przy kontroli okulistycznej nie było nic widać, bo oczka były skrajnie niedojrzałe. A gdy już było widać, to pani okulistka stwierdziła I stopień retinopatii wcześniaczej.  Jest to choroba, która polega na odklejaniu się siatkówki oka. Jest 5 stopni tej choroby, z czego I i II są do obserwacji, przy III wprowadza się zabiegi, a V to całkowite odklejenie siatkówki. Tak więc u Stasia zaczęliśmy od pierwszego stopnia i on utrzymywał się jakiś czas. W międzyczasie przenieśliśmy się na Opiekę Ciągłą. Później wskoczył II i zaczęto coś wspominać o zabiegu, ale bar...

Co z oddechem?

Obraz
Denerwuje mnie ta rura w buzi. Resztę jeszcze idzie znieść, ale to... Nawet nie słychać jak płaczę. To niesprawiedliwe. Chciałbym wykrzyczeć rodzicom jak bardzo ich kocham. Już kilka razy próbowałem sobie ją wyjąć, ale założyli mi ją znowu. Parę razy zrobili ze mnie słonika w masce, ale rura wracała. Mówili, że jestem jeszcze za słaby i nie daję rady. Tym razem naprawdę wam pokażę. Dajcie mi tą maskę i wam udowodnię! Rurka out! Zaczynamy zabawę. Ach ta rurka... Respirator. Staś dostał w brzuchu sterydy na rozwój płuc, jednak i tak było za wcześnie, żeby umiał oddychać. Sztucznie napełniane płuca, monitory, wykresy, saturacja, poziom tlenu, liczba sztucznych wdechów... To wszystko spędzało mi sen z powiek. Nie raz w głowie miałam przerażającą perspektywę powrotu do domu na tlenie. Czy on będzie kiedyś oddychał sam? Do tego z rurką nie było go słuchać. Jako słonik pierwszy raz usłyszałam jak płacze. Jedna próba na masce - wytrzymał jakieś 3 godziny i pojawiły się bezdechy, druga próba - ...

Najpierw masa, potem rzeźba.

Obraz
Mama i Tata codziennie pilnują mojej wagi. Zawsze jak przyjdą to najpierw to ich interesuje. Wiem, jestem maleńki. Ale spokojnie. Urosnę bardzo szybko. Przynajmniej się postaram. Jem coraz więcej i coraz częściej jestem głodny. Rosnę. Tak, tak... Półkilogramowy malec... Już usłyszałem, że "nie wiadomo, co z niego będzie". Ja wam pokażę nie wiadomo... Jeszcze się wszyscy zdziwicie! Kiedy na świat przychodzi dziecko z donoszonej ciąży, nikt nie zawraca sobie głowy dziesięcioma gramami spadku lub doboru masy. Jednak gdy chodzi o wcześniaka ze skrajnie niską masą urodzeniową, każdy gram jest na wagę złota. Staś przyszedł na świat z wagą 550g. Najniższa spadkowa wynosiła 460g. Co to jest 90g spadku, prawda? Normalnie dzieci tracą nawet pół kilograma... Tak, tylko wyobraź sobie sytuację, że nasz Wojownik traci pół kilo. Co zostaje? 50g, to nic. Dosłownie nic. Dla niego to 90g to było całkiem sporo. Powrót do wagi urodzeniowej zajął mu dwa tygodnie. Do kilograma dobijał ponad miesią...