Posty

Ahoj przygodo!

Obraz
Co to za wspaniałe miejsce? Tak tu spokojnie, fajny dźwięk i zapach... Duuużo wody. Taka wielka wanienka? I ptaszki są. I strasznie dużo piasku. Podoba mi się tu. Mamo, możemy tu zostać na dłużej? Prooosze... Oj tak. Dotarliśmy. Wymarzona wycieczka nad morze. Myślałam, że opiszę naszą wycieczkę w jednym poście, ale chyba stworzę osobny na każdy dzień. Mamy mnóstwo atrakcji, wrażeń i przede wszystkim miliony zdjęć. Morskie powietrze wspaniale działa na Stasia. W dzień pozwala sobie na dłuższe niż zazwyczaj drzemki, dopisuje mu apetyt i wciąż się uśmiecha. Tak, jest tu szczęśliwy. I my również.  Jesteśmy w Pobierowie. To takie nasze miejsce od samego początku naszej znajomości. Dlatego też postanowiliśmy zabrać tu Wojownika. Jest to wioska w województwie Pomorskim, ale wcale nie jest to mała wiocha zabita dechami. Jest tu dużo miejsca na spacery, wspaniała plaża i kilka atrakcji turystycznych. I przede wszystkim jest tu spokój i niezwykły porządek. I z tych atrakcji oczywiście skorzy...

Wrzesień miesiącem świadomości o OION.

Obraz
Dużo ludzi myśli, że skoro urodziłem się za wcześnie, to musiałem po prostu podrosnąć, żeby wrócić z Mamą i Tatą do domu. Jeśli mam być szczery to G. wiedzą. Żeby wrócić do domu musiałem się naprawdę wysilić. Włożyłem ogrom pracy we własny rozwój. Lekarze i Położne wokół mnie również stawali na głowie, żeby wszystko było jak najlepiej ze mną. No i Rodzice. Ich prawie nikt nie pyta, a to oni obok mnie musieli stoczyć największą walkę. Nie tylko z fizycznego, medycznego punktu widzenia. Oni toczyli walkę ze sobą, swoimi obawami i lękami, żeby przy mnie być parą supersilnych i nieugiętych w walce rodziców. I dali radę! Jestem z nich dumny! "Wrzesień został okrzyknięty Międzynarodowym Miesiącem Świadomości OION (OION - Oddziału Intensywnej Opieki Neonatologicznej).   Organizacja Neonatal Intensive Care Awareness Month ruszyła z tą akcją już 2014 roku.  Pora rozsławić ją i w Polsce. Wrzesień to miesiąc, w którym zwraca się uwagę na doświadczenia rodzin na OION-ach, a także z w...

Wróciłem!

Obraz
Dobra, dawno się nie odzywałem... Wspomnienia wspomnieniami, mama często myśli o tym co było, ale ja się cieszę tym co jest i co nadchodzi. A prawda jest taka, że aktualnie jest dobrze. Jestem szczęśliwy i uwielbiam śmiać się do wszystkich. Uwielbiam ludzi i kocham życie! Cieszę się, że te 10 miesięcy temu podjąłem walkę. Tak. Teraz jest dobrze. Wiadomo, że jest sporo pracy, jeździmy do lekarzy częściej niż większość rodziców, odwiedzamy Panią fizjoterapeutkę na rehabilitacji. Ale ćwiczenia dają wspaniały efekt. Staś rozwija się zgodnie z wiekiem korygowanym. Jest pogodnym i towarzyskim dzieckiem. Jestem z niego dumna.  Od opuszczenia szpitala był hospitalizowany jeszcze dwa razy. Pierwszy raz w maju na laseroterapię siatkówki w Poznaniu na Polnej. To był najgorszy tydzień mojego życia. Nie mogłam go wtedy odwiedzić przez koronawirusa. Ale o tym planuje oddzielne wspomnienie. Drugi raz byliśmy już razem. Trzy dni spędziliśmy w gostyńskim szpitalu, ponieważ Staś przeszedł zabieg usu...

O położnych słów kilka...

Obraz
Mama z Tatą musieli pojechać do domu na noc. Będę za nimi tęsknił do jutra. Ale nie martwię się, bo zostają ze mną wspaniałe Ciocie. Na początku, kiedy mieszkałem w pudełku, opiekowały się i zaglądały do mnie bardzo często. Teraz jestem w łóżeczku i oddycham sam, a Ciocie z Pośredniej lubią mnie nosić. Często mnie przytulają, żebym nie płakał. Jedna Ciocia jest wyjątkowa. Nawet nie zauważyłem, kiedy Mama weszła na oddział.  Oj tak... Staś bardzo polubił Ciocie z Polnej. My też. I Ciocie chyba polubiły Stasia. Wiele razy kiedy przychodziłam na Opiekę Pośrednią, Wojownik siedział u jakiejś Cioci na kolanach lub rozmawiał z nimi.  Na każdym oddziale Ciocie się zmieniały, ale wszędzie Staś miał niesamowitą opiekę. Zawsze był czysty, nakarmiony i przebrany. Wiem, że gdy mnie przy nim nie było, nie miał krzywdy. Gdybym mogła jeszcze raz podziękować tym Panią za to, jak wyprowadziły na prosto naszego Syna... I zrobię to. W dobie koronawirusa nie możemy odwiedzić neonatologii na Polne...

Wspomnienia uderzają znienacka.

Obraz
Dzień jak co dzień. Siedzę u mamy na kolanach, piję mleko, w tle coś w telewizji. Nagle ona sztywnieje i jej oczy robią się wilgotne. Po chwili widzę łezki na jej policzkach. Więc robię co potrafię, żeby przestała. Patrzę na nią i się uśmiecham... Tak, dzień jak każdy inny. Pora karmienia. Daję Stasiowi pić w salonie, w telewizji leci paradokument "Szpital". Nagle podnoszę głowę i patrzę na ekran. Dziecko pod respiratorem. Inkubator. Zrozpaczona matka, która nie wie, co będzie z jej dzieckiem. Ojciec, który próbuje ją pocieszyć.  I czuję się jakby mnie ktoś kopnął w brzuch. Wszystko wraca. Strach, obawy, inkubator i kabelki. Czuję to wszystko i nie mogę oderwać wzroku od ekranu telewizora i inkubatora. Słyszę wkoło siebie pikanie alarmów i głos Pani Doktor W. "Stan jest ciężki. Musimy być dobrej myśli, ale przygotowani na wszystko."  I nagle słyszę cmoknięcie na moich kolanach. To Staś domaga się butelki. Patrzy na mnie tymi swoimi wielkimi, niebieskimi oczami i pos...

Przeprowadzki.

Obraz
Halo? Gdzie jedziemy? Mój domek na kółkach znowu gdzieś się przemieszcza. Co to za dźwięki? To dzieci tak głośno płaczą? Nie podoba mi się. Opieka Ciągła? Nie kumam. Mama z Tatą chyba chcieli żebym tu przyjechał, ale miałem dostać łóżko... Nic nie rozumiem.  O to to! Dostałem łóżeczko. Teraz widzę świat dookoła, a rodzice mogą mnie częściej przytulać. No i to mi się podoba! Oj trochę było tych przeprowadzek. Na początek Oddział Intensywnej Terapii Noworodka, sektor D. Tak zwany duży OION (sektory A, B, C, D). To tam Wojownik spędził najwięcej czasu. Tam najbardziej też się "zakumplowaliśmy" z K. z położnymi. Czuliśmy się na D jak u siebie. Chociaż mimo wszystko czekaliśmy na wyjazd na Ciągłą. Stało się to pierwszego "męskiego" dnia w szpitalu. K. pojechał sam. No i okazało się, że Staś jest już na tyle w dobrym stanie, że wraz z inkubatorem jedzie na Ciągłą. Jakże ubolewałam, że mnie przy tym nie będzie! Jednocześnie czułam radość (bo to krok milowy w przód) i przer...

Z Tatą najlepiej.

Obraz
Otaczają mnie same kobiety... Aby jest chyba dwóch Panów doktorów, którzy czasami mnie odwiedzają, chociaż nie zawsze są to miłe odwiedziny... Ale jest jeden taki gość, na którego widok zawsze się cieszę. Tata. Od razu wiedziałem, że to on. Już wtedy, kiedy przyszedł pierwszy raz niedługo po tym jak się urodziłem. I wiem, że będziemy przyjaciółmi na całe życie. Wspaniały facet! Jest jakaś niesamowita więź, która powstała między Wojownikiem i jego Tatą. Większość "pierwszych razów" Staś osiągał przy Nim. Jak już pisałam, pierwszy raz otworzył oczy, kiedy to K. był na oddziale. On pierwszy trzymał Staśka na rękach przy ważeniu. Jako pierwszy miał kangurować, ale sam zdecydował, żeby jednak zawołać mnie. Pierwszy raz, kiedy pojechał sam do szpitala, a ja zostałam w domu żeby odpocząć, Stasia przeprowadzili z OITN na Opiekę Ciągłą. Ale jest jeden taki epizod, który idealnie odzwierciedla to, co istnieje między Chłopakami... Staś miał założoną maseczkę już od kilku godzin. K. jech...